Zamiasta wakacyjnej posuchy w interesach, firma pracuje na najwyższych obrotach. Chyba wszyscy jesteśmy już zmęczeni. Znowu odświeżyliśmy zespół do projektu, tym razem zaparłem sie, że przyjmujemy faceta, zresztą naszego sprawdzonego kolegę, bo ostatnie tańce godowe wokół naszej nowej koleżanki za bardzo rozprężyły zespół. Na szczęście koleżanka jest już "oswojona" i taniec kogutów troszkę osłabł.
Janusz wrócił wyraźnie wypoczęty i zrelaksowany. Wrócił dzień wcześniej niż się go spodziewaliśmy. Wszedł akurat, gdy z Anką opowiadalismy sobie o Bieszczadach, w które Anka się wybiera. Wejście Janusza było tak niespodziewane, że Anka zamilkła i nie zdołała ukryć zaskoczenia. Była zdenerwowana, przygryzała usta. Janusz za to tryskał humorem patrząc na nasze zbaraniałe miny. Przyniósł nam słój oliwek, suszone pomidory i moją ulubioną Metaxę. Ankę trtaktował jakby była trochę przrzroczysta i jakby nic nigdy między nimi nie było. Była dzielna, choć widać było każdy mięśnień na jej twarzy. Dziwny to był spektakl. Oczywiście o pracy nie było mowy, Janusz opowiadał śmieszne historyjki, wszyscy zarykiwali się ze śmiechu.
Praca w kąt, kontynuowaliśmy w knajpie do 2 w nocy, Anka dzielnie dotrwała do końca. Janusz nawet chyba nie zamienił z nią słowa. Parę minut po drugie byliśmy z Januszem we dwójkę, Janusz zapalił i po prostu powiedział; zajebiście kocham Ankę, nie rozwiodę się, nie dostane rozwodu. Próbowałem przez dwa tygodnie o tym gadać z żoną. Jak się uprę to dopnę swego, potrwa to kilka lat, i zacznę od nowa, o łatwym kontakcie z dzieckiem mogę zapomnieć. Anka jest młoda, piękna i mądra nie mam prawa jej narażać na to co moja żona jej zgotuje, a ona nie odpuści. Pozostaje mi tylko udać swurwysyna, nieczułego na Anki wdzięki. Jak nie odpuści to ja odejdę z firmy. Kurwa, nie sądziłem że można kogos tak kochać."
Po tym wynurzeniu urżnął się do końca i radosny wyraz twarzy gdzieś odpłynął. Na koniec zapytał: "A jak tam Weronika?" Spojrzałem na niego i pomyślałem, że jest dla mnie jak brat. Szliśmy przez pól miasta i wylałem wszystko co we mnie siedziało.
Weronika przyjedzie do mnie za kilka dni, sama podjęła decyzję. Nie będę się cofał, bo muszę zobaczyć co czuję i coś musi się stać żeby to przełamać. Gówno mnie to obchodzi co kto myśli i jak to wygląda.