Emocje

2008-05-26 21:01:27

Sytuacja w firmie gęstnieje. Nie jestem zbyt wyczulony na takie sprawy, ale od sceny między Paniami w firmie można kroić powietrze nożem. Janusz pracuje z takim zapamiętaniem, że myślę, że jest klasycznym typem do zawału. Anka - sam nie wiem co z Anką, niby wydaje się niesamowicie wyciszona i smutna, z drugiej storny ma w oczach coś takiego, że daję sobie głowę uciąć, że ich związek ma się dobrze. A niech się ma. Co mi do tego. Od kilku dni w firmie pierwsze skrzypce gra Leszek. Po akcji z drzwiami, dwa dni obchodził Janusza dużym łukiem, dzisiaj przyniósł Ance różę. Konsternacja. Zareagowałem dając Januszowi i Leszkowi wspólną część projektu. Trudno, albo się zabiją albo sytuacja się oczyści.

Weronika dzwoni i uwodzi swoim głosem. Pozornie wszystko jest pod kontrolą. Mam ochotę ścisnąć ją aż do bólu i popatrzeć jej w oczy żeby spaliła się z zawstydzenia. Ona wie jak bardzo fizycznie odczuwam jej obecność. Ale jak mam nie odczuwać, kiedy widzę jak drży kiedy jest blisko. Kolejne spotkanie zakończyło sprawy zawodowe, przynajmniej na krótko. Jedyna fizyczność to uścisk na do widzenia, który skończył się zajebistą migreną. Znowu emocje. Poruszamy się znowu na granicy. Może pora mieć Weronikę do końca? Rozmawiamy, Weronika mówi zdecydowanie więcej, ale nie trajkocze, to co mówi ma sens. Ma błyskotliwość, która mnie pociąga. Wcale nie mniej niż jej pupa czy piersi.
 
Przed chwilą zajrzał Janusz (znowu zaczynamy pracować wieczorami i właściwie cieszę się z tego) i spytał czy nie wyskoczyłbym z nim jutro na szklaneczkę czegoś mocniejszego. Wyskoczę, czemu nie.

skomentuj (2)
Strona główna