10 dni

2008-06-08 15:16:44

10 dni milczenia, brak potrzeby dzielenia się z kilmkolwiek tym co urosło we mnie jak wrzód. Temperatura wokół wszystkich i wszystko spowolniła. Anka przestała ryczeć, Janusz na wódce opowiedział historię, którą spokojnie mogłem dopasować do siebie po niewielkim retuszu. Poradziłem mu wzięcie urlopu, choć wiedziałem, że mamy rozgrzebane tematy i spadnie to na mnie. Ale widziałem, że poczuł ulgę. Ma całe 14 dni na przemyślenie co dalej. Poleciał na ciepłe wyspy, na totalne zadupie, więc będzie mógł przeglądać się w swojej pobabranej duszu dowoli. Po dwóch dniach dostałem sms-a, że morze nieprzyzwoicie ciepłe, wódka zimna, a żona w niebo wzięta. Kurwa, nie mam odwagi powiedzieć Ance, że nie poleciał sam. W piątek spytała czy nie wiem co się dzieje, bo nie dochodzą do Janusza sms-y. Wiem, ale nie chcę się w to wtrącąc. Wystarczy mi już własnych problemów, chociaż Anki mi jest żal.
Do zespołu dołączyła na kilka tygodni nasza koleżanka  Ewa. Koledzy zdecydowanie ożywili się i uprawiają taniec godowy. Jak tak dalej pójdzie nie wyrobimy się z robotą na bank.

Weronika nie miała ostatnio czasu, więc konsekwentnie odczekałem. Zadzwoniła, że coś ma do załatwienia blisko mnie i będzie w czwartek. Czułem ,że kręci, że żadnego spotkania nie ma. Potrzymałem ją kilka godzin w niepewności. Zadzwoniłem w środę z pytaniem gdzie się spotkamy. Słowo hotel oblało mnie falą gorąca.
W Weronice walczą dwie Weroniki. Jedna odważna, namiętna, zmysłowa, która cholernie mnie pociaga i druga lekko zagubiona, zawstydzona, która nie potrafi się otworzyć i ta też pociagaja, ale w inny sposób. Nie umiem odpowiedzieć co w niej mnie tak kręci. Jest tak daleka od ideału, że tym bardziej sam siebie nie rozumiem. Doskonale nad sobą panuję do czasu kiedy Weronika nie znajduje się na wyciagnięcie ręki. Z ostatniego spotkania wyszedłem szybko całując ją w czoło. Czułem jej smutek i wzrok na plecach, kątem oka usta w podkowę. Nie odwróciłem się. Gdybym to zrobił spalałbym się tak samo. Granie prawdziwego twardziela przepłacam koleną paczka paierosów wypalonych w drodze do domu.

Zacząłem nad sobą panowac chociaż dla świata zewnętrznego, nie jest to jezcze pewfekcja, ale czuję, że to jedyny ratunek na razie, zanim sam się z sobą nie dogadam.

skomentuj (19)
Strona główna